Jako mama całkiem dorodnego egzemplarza nr 1 i będąc w ciąży z egzemplarzem nr 2 obyta w macierzyńskim kieracie zarzekałam się, że nie będę jak "nowoczesne " matki XXI-wieku, ale pozostanę na poprzedniej epoce i wychowaniu, które i tak gówniane się sprawdza.
Oczywiście pierwszym punktem było, że nie będzie dziecko wychowywane w absolutnej ciszy. Bo jak każdemu powszechnie wiadomo z takim dzieckiem problemów jest co niemiara. Byle piard budzi nasza dziedzinę. A umęczona matka blaga o odrobinę spokoju i wygłuszony pokój bez okien, aby nie zakłóciło nic odrobiny luksusu w jej bezsennym macierzyństwie.
Punkt drugi -samodzielnie będę gotować. Pierwszy konsumował z istnym uwielbieniem to i drugi będzie jadał moje smakowite i urodziwe obiadki.
Trzy-karmie piersią do 1 roku życia. Bo to praktyczne i tanie. Pierwszy odstawił się jak miał 6 miesięcy, a ja jako świeżo upieczona mamusia obwiniałam siebie przez 13 lat, ze to moja wina i że moja psychika nielubiąca ciągnięcia zębiskami za cycki podpowiedziała pierworodnemu o kategorycznym zaprzestaniu.
Efekt moich wyliczeń i oczywistych oczywistości był taki ze egzemplarz nr 2 jak śpi to boje się odetchnąć, żeby niezakłuci spokojnego snu a ja zaciskam nerwowo kciuki i mylne "chwilo trwaj"!!.
Obiadki jada ze słoiczka, bo cholera jasna po ile garnków będę gotować. I tak mam w domu dwóch takich co tylko schabowe jadają razem. Ale i tak jeden z ziemniakami a drugi z makaronem.
I po trzecie gnojek przestał się karmić moim mlekiem mając 4 miesiące. Na nic były moje zabiegi utrzymujące pokarm. Od niemęża dostałam nawet cudowny laktator pod choinkę . A mogłam mieć ta koszulince nocna z Trumpha. Ale nie, na dwie rzeczy nie starczyło.
Nie ma bata przy trzecim egzemplarzu już z góry ustalę, że śpi na pustyni, karmi się mlekiem z proszku i zupkami ze słoika. A ja kupie sobie cokolwiek zechce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz